28/12/2008
Seminarium „Migracja zarobkowa Polaków: drenaż mózgów czy szansa na lepszą integrację z Europą? Nowe doświadczenia i wyzwania poradnictwa obywatelskiego - z perspektywy polskiej i irlandzkiej” odbyło się 23 listopada w siedzibie Fundacji im. St. Batorego.
Zaproszenie na nasze spotkanie przyjęło wiele osób, których obecność była dla nas szczególnie zaszczytna. Konferencję otworzyli Hanna Gorska, Dyrektor Biura ZBPO oraz Ralph Victory, Pierwszy Sekretarz i Zastępca Szefa Misji Ambasady Irlandii w Polsce.
Jako prelegenci wystąpili kolejno: Julianna Traser, konsultantka European Citizen Action Service, Centrum Studiów Europejskich Uniwersytetu w Szeged (Węgry), Paul Wolfe, National Association of Citizens Information Services (Irlandia), Deirdre Casey, National Association of Citizens Information Services (Irlandia), Irena Suchecka, Emigrant Advice (Irlandia), Łukasz Lipiński, szef działu zagranicznego „Gazety Wyborczej“,mgr Anna Radiukiewicz, Akademia Humanistyczna i mgr Jacek Bieliński, Collegium Civitas, Hanna Gorska, dyrektor ZBPO i Izabella Henning z BPO Radlin, dr Maciej Duszczyk, Instytut Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego, p.o. zastępcy dyrektora Departamentu Analiz i Strategii Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej, dr Maciej Bukowski, Instytut Badań Strukturalnych, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie oraz Adam Ambrozik, p.o. Dyrektora Departamentu Ekspertyz Ekonomiczno – Społecznych Konfederacji Pracodawców Polskich.
W dyskusji panelowej na temat migracji zarobkowej wzięli udział: Deirdre Casey – NACIS (Irlandia), Magdalena Sweklej – Naczelnik Wydziału Swobodnego Przepływu Pracowników Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, Jan Maciejewski - z-ca dyrektora Wydziału Polityki Społecznej Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, Henryk Michałowicz z Konfederacji Pracodawców Polskich, Dan Vale - Citizens Advice (Wielka Brytania) oraz dr Maciej Duszczyk (IPS UW, UKIE) jako moderator.
Otwierając seminarium Pierwszy Sekretarz Ambasady Irlandii Ralph Victory podkreślił, że napływ dużej liczby Polaków, którzy mieszkają i pracują w jego kraju, jest w Irlandii oceniany jako pozytywne zjawisko zarówno w wymiarze ekonomicznym, jak i społecznym. Priorytetem polityki społecznej rządu irlandzkiego stało się stworzenie takiej strategii integracji nowych mieszkańców Irlandii, która jak najlepiej będzie wspierać migrantów i pozwoli im uniknąć problemów w nowym kraju. Tak powstała kampania „Know before you go”, w ramach której przygotowano informacje dotyczące warunków pracy w Irlandii – także w języku polskim. Ralph Victory dał wyraz przekonaniu, że badania w dziedzinie migracji Polaków do Irlandii cały czas nie są jeszcze zaawansowane, dlatego inicjatywa takich spotkań jak seminarium zorganizowane przez ZBPO jest bardzo cenna, a konkluzje wynikające z dyskusji będą dla niego bardzo interesujące.
Julianna Traser, konsultantka European Citizen Action Service, Centrum Studiów Europejskich Uniwersytetu w Szeged (Węgry) zaprezentowała fragmenty raportu ECAS „Who’s still afraid of EU enlargement?“, dotyczącego barier w swobodnym przepływie pracowników w ramach UE. Raport powstał na podstawie badań, przeprowadzonych w 25 państwach członkowskich Unii Europejskiej. Jego celem było zbadanie barier prawnych dla migracji, jej skutków społecznych oraz wpływu migracji pracowników na gospodarkę krajów wysyłających i przyjmujących.
Poszerzenie UE 1 maja 2004 r. spowodowało, że 74 milionów nowych obywateli Unii uzyskało prawo do swobodnego przemieszczania się w jej granicach. Migracja nie jest nowym zjawiskiem w Europie, ale poszerzenie UE zdecydowanie zwiększyło jego dynamikę, ułatwiając zdobycie legalnego zatrudnienia pracownikom z Europy Wschodniej. I tak Irlandia zanotowała napływ 198 tysięcy pracowników z nowych państw Unii, Niemcy – 325 tysięcy, a Wielka Brytania – 450 tysięcy. Zwiększył się też ruch między sąsiadującymi państwami, np. między Słowacją, Węgrami i Czechami, między Węgrami a Austrią oraz Polską a Niemcami.
Według danych ECAS migrujący to głównie nieżonaci mężczyźni ze średnim lub wyższym wykształceniem, którzy zazwyczaj wracają do państwa pochodzenia po 1-2 latach. Wyjeżdżają z państw biedniejszych, w których sytuacja na rynku pracy jest trudna.
Zdaniem Julianny Traser, migracja nie powoduje zaburzeń dla gospodarki państw przyjmujących, migranci są doskonale absorbowani przez ich rynki pracy, uzupełniając istniejące luki (m.in. zapotrzebowanie na nisko wykwalifikowana siłę roboczą) i nie stanowiąc konkurencji dla już zatrudnionych. Bariery prawne, na jakie napotyka swobodny przepływ pracowników to stosowane przez wiele państw okresy przejściowe, systemy kwotowe, nadmierna biurokracja, brak wystarczającej informacji (szczególnie na temat praw przysługujących pracownikom w takich dziedzinach jak ubezpieczenia zdrowotne i społeczne). Bariery społeczne to brak znajomości języków obcych, który powoduje trudności ze znalezieniem pracy odpowiadającej kwalifikacjom, trudności z egzekwowaniem swoich praw oraz poczucie braku asymilacji.
Paul Wolfe, przedstawiciel irlandzkiej organizacji poradniczej -National Association of Citizens Information Services – mówił o wpływie, jaki na codzienne życie Irlandii wywarł napływ tysięcy pracowników z Polski. Podkreślił, że po otwarciu irlandzkiego rynku pracy osoby z krajów Europy Wschodniej stanowią już 10 proc. populacji Irlandii. Wśród nich najliczniej reprezentowani są Polacy. Według szacunków polskiej ambasady w Dublinie, w marcu 2006 r. w Irlandii przebywało 120 tys. Polaków. Rządowe źródła irlandzkie informują, że od maja 2004 r. do kwietnia 2006 r. Polacy otrzymali 116.000 numerów PPS – numerów identyfikacyjnych, wymaganych przy podejmowaniu legalnej pracy. Na tej podstawie trudno jednak szacować liczbę Polaków pracujących w Irlandii – część może pracować nielegalnie (a więc bez numeru PPS), inni mimo posiadania numeru PPS mogli mieć trudności ze znalezieniem pracy i wrócić do Polski.
W Irlandii działa kilka polskich organizacji kulturalno-społecznych, które zajmują się popularyzacją kultury polskiej zarówno wśród polskich emigrantów, jak i Irlandczyków. Organizowane są koncerty, przeglądy filmów, kursy języka polskiego. Z kolei w irlandzkich teatrach część przedstawień jest tłumaczona na język polski. Polska mniejszość ma do dyspozycji 5 gazet wydawanych w języku polskim, a największe irlandzkie gazety wydają cotygodniowe polskie dodatki. Polskie programy można też spotkać w telewizji i radiu. Irlandczycy poznają polską kuchnię i styl życia dzięki coraz większej liczbie polskich restauracji, pubów i sklepów. Polacy mają doskonałą opinię jako pracownicy, którzy ciężko pracują, mało narzekają, za to często wykazują się przedsiębiorczością i kreatywnością. Jedynym powodem, który utrudnia części Polaków integrację ze społeczeństwem irlandzkim, jest słaba znajomość języka angielskiego.
Deirdre Casey z National Association of Citizens Information Services przybliżyła uczestnikom seminarium specyfikę pracy NACIS, przedstawiła też swoje doświadczenia w doradzaniu Polakom, którzy przychodzą po poradę do jej organizacji w Dublinie.
NACIS to organizacja stworzona w oparciu o podobne założenia, co ZBPO: udziela bezpłatnej pomocy w dziedzinie pomocy społecznej, prawa pracy, rodzinnego, pomaga w kontaktach z instytucjami publicznymi. Do City Centre (Dublin) Citizens Information Centre trafia wielu imigrantów, dla których głównym problemem jest niemożliwość skutecznego porozumienia się w języku angielskim. Potrzebują także pomocy w takich sprawach jak: znalezienie mieszkania, składanie dokumentów podatkowych i podań o przyznanie numeru PPS, zakładanie konta bankowego, uznanie kwalifikacji zawodowych, przyznanie zasiłków rodzinnych, zdobycie irlandzkich uprawnień BHP (Safe Pass). CIC musi też interweniować w przypadkach niewypłacenia wynagrodzenia, wypłaty wg minimalnej stawki lub innych naruszeń praw pracowniczych (np. zbyt długich godzin pracy lub braku wynagrodzenia za nadgodziny).
Zdaniem Deirdre Casey, głównym problemem polskich pracowników w Irlandii jest bariera językowa, która uniemożliwia im poznanie i egzekwowanie swoich praw jako pracowników. Podkreśliła, że należy uprzedzać planujących wyjazd do Irlandii o tym, że wiąże się on z ryzykiem nieznalezienia pracy oraz kosztami (ze względu na relatywnie wysokie ceny w Irlandii).
Reprezentująca irlandzką organizację Emigrant Advice Irena Suchecka zgodziła się z przedmówczynią, zaznaczając że choć jej organizacja jest przygotowana do udzielania porad Polakom przebywającym w Irlandii, jej zdaniem kluczowy jest dostęp do informacji na temat warunków życia w Irlandii PRZED wyjazdem.
Dlatego też Emigrant Advice przygotowało wyczerpującą broszurę pt. „Codzienne życie w Irlandii. Poradnik dla nowoprzybyłych”, informującą o tym, jakiego rodzaju dokumenty należy zabrać z Polski, jakie prawa przysługują polskim pracownikom w Irlandii oraz gdzie mogą się udać po pomoc w trudnej sytuacji. Broszura jest dostępna w internecie, 4.000 egzemplarzy trafi do Polski, a 1.000 do Irlandii.
Łukasz Lipiński, szef działu zagranicznego „Gazety Wyborczej” przypomniał pokrótce akcję „Przystanek Europa”, w czasie której Gazeta badała zjawisko migracji zarobkowej Polaków w Unii Europejskiej.
W ramach „Przystanku Europa” dziennik publikował relacje 6 dziennikarzy (którzy dla potrzeb akcji, szukali pracy i pracowali w kilku krajach UE), rozpoczął debatę publicystyczną na temat najświeższej fali wyjazdów z Polski (brali w niej udział badacze migracji, ekonomiści, publicyści ale także sami emigranci), pytał polityków jak mają zamiar reagować na rosnącą migrację Polaków, opublikował także poradniki dla planujących wyjazd zarobkowy zagranicę (obecnie dostępne w portalu internetowym gazeta.pl). Cała akcja nabrała charakteru multimedialnego: „Przystanek Europa” pojawiał się nie tylko w gazecie codziennej, ale także w radiu (TOK FM), telewizji (TVN 24) oraz internecie (www.gazeta.pl).
Za największe osiągnięcie swojej akcji „Gazeta” uważa ujawnienie niespotykanej skali migracji i ogromu towarzyszących jej emocji oraz wywołanie debaty publicznej na temat wyjazdów młodych Polaków. „Przystanek Europa” pokazał też, jak bardzo nowa migracja różni się od dawnej emigracji: młodzi ludzie traktują ją jako sposób na poznanie świata, zdobycie doświadczenia, podniesienie poziomu życia. Dzięki internetowi, tanim liniom lotniczym i telefonii komórkowej wyjazd nie oznacza zerwania więzi z krajem i bliskimi. Zdaniem Lipińskiego, jeśli migranci zdecydują się na powrót do Polski, na pewno pozytywnie wpłyną na sytuację społeczną i ekonomiczną w kraju.
Mgr Anna Radiukiewicz (Akademia Humanistyczna) i mgr Jacek Bieliński (Collegium Civitas) zaprezentowali fragmenty raportu z wynikami badań nad migracją zawodową Polaków do Irlandii, przeprowadzonych w ramach projektu Workers Mobility in EU-25 na zlecenie ZBPO.
Celem badania było poznanie potrzeb informacyjnych Polaków planujących wyjazd lub już pracujących w Irlandii. Na podstawie wyciągniętych z raportu wniosków Związek Biur Porad Obywatelskich będzie mógł podjąć skuteczne działania w zakresie porad obywatelskich przeznaczonych dla migrantów i członków ich rodzin (obejmujące m.in. szkolenia doradców BPO oraz przygotowanie broszury informacyjnej dla klientów BPO).
Autorzy raportu przeprowadzili pogłębione wywiady z osobami przebywającymi w Irlandii, ludźmi którzy mają za sobą doświadczenie pracy w Irlandii oraz z tymi, którzy dopiero planują wyjazd zarobkowy do tego kraju. Starali się poznać przyczyny wyjazdów, metody zbierania informacji przed wyjazdem i sposoby radzenia sobie z nowymi wyzwaniami (szukaniem pracy, mieszkania, załatwianiem formalności) już w Irlandii. Pytali także o największe trudności i problemy związane z wyjazdem, pracą i zamieszkaniem w Irlandii.
Z raportu wynika, że głównymi przyczynami wyjazdów Polaków są zła sytuacja materialna, zagrożenie bezrobociem, informacje o wyjazdach znajomych i krewnych (którzy najczęściej chwalą sobie pobyt w Irlandii i zachęcają do przyjazdu), znalezienie oferty pracy w Irlandii oraz chęć podniesienia kwalifikacji zawodowych i językowych. Jako źródła informacji na temat warunków życia i obowiązujacych w Irlandii przepisów respondenci wskazywali głównie rodzinę i znajomych, dużym powodzeniem cieszył się także internet, mniejszym gazety, prawie nigdy nie wymieniali instytucji państwowych i organizacji pozarządowych. Podobnie było z szukaniem pracy: najczęściej migranci korzystają z pomocy znajomych i krewnych, dużo rzadziej sprawdzają ogłoszenia, a do agencji pośrednictwa pracy mają niechętny stosunek.
Główne problemy, z jakimi borykają się Polacy pracujacy w Irlandii, to: bariera językowa (wielu nie zna angielskiego w wystarczającym stopniu, by skutecznie się komunikować), złe warunki pracy (brak wynagrodzenia za nadgodziny, nierówne traktowanie polskich i irlandzkich pracowników, trudności z dojazdami), praca niezgodna z poziomem kwalifikacji, trudności z załatwianiem spraw urzędowych (wynikające z braku informacji dotyczących obowiązujących w Irlandii przepisów), wysokie koszty życia, problemy mieszkaniowe.
Osoby, które mają za sobą doświadczenie pracy w Irlandii, pozytywnie oceniają skutki wyjazdu: poprawę sytuacji materialnej, zdobycie doświadczenia zawodowego i życiowego, podniesienie kwalifikacji językowych, a także wzrost kompetencji w sferze formalno-prawnej i ogólnej zaradności życiowej.
Autorzy raportu rekomendują, by ZBPO w planowanej broszurze informacyjnej oprócz praktycznych porad dotyczących prawa pracy, ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych, uzyskiwania numeru PPS, szukania mieszkania czy kosztów życia w Irlandii umieściło także jak najszerszą liste organizacji pomocowych i instytucji państwowych, ponieważ emigranci często nie wiedzą, gdzie szukać informacji, porady czy pomocy. Należy też wybrać jak najskuteczniejsze metody dotarcia z informacją do osób planujących wyjazd. Do kolportowania broszury informacyjnej z pewnością może posłużyć internet, BPO oraz miejsca ogólnodostępne (np Urzędy Pracy, biura pośrednictwa pracy), ale także tworzące się w Irlandii nieformalne sieci informacji. Utrzymując kontakt z klientami BPO, którzy wyjechali do Irlandii, można ich wykorzystywać jako informatorów-wolontariuszy, którzy przekażą swoją wiedzę innym osobom planującym migrację.
Hanna Gorska, dyrektor biura Związku Biur Porad Obywatelskich wyjaśniła, że w ostatnim czasie do sieci Biur Porad Obywatelskich zaczęło się zgłaszać coraz więcej klientów, których sprawy miały związek z migracją zarobkową. Główne problemy to: rozdzielenie rodzin, prawa emerytalne i niewywiązywanie się z umów przez zagranicznych pracodawców.
Dlatego też ZBPO z wielkim entuzjazmem włączyło się w międzynarodowy projekt Workers Mobility in EU-25, którego częścią jest obecne seminarium. Jednak jego najważniejszym skutkiem będzie przygotowanie sieci Biur Porad Obywatelskich do udzielania porad osobom planującym wyjazd – ma temu służyć m.in. broszura informacyjna, stworzona na podstawie wniosków i rekomendacji z przedstawionego wcześniej raportu.
Z kolei Izabella Henning, doradca w Biurze Porad Obywatelskich w Radlinie, współpracująca z bliźniaczą brytyjską organizacją Citizens Advice, opowiedziała o problemach związanych z doradzaniem polskim migrantom w Wielkiej Brytanii. Podstawową trudnością jest brak kontaktu z tymi osobami: nie tylko ze względu na brak znajomości języka, ale także ich nieufność w stosunku do wszelkich instytucji i urzędów. Bardzo często migranci zwracają się o pomoc dopiero, gdy znajdą się w dramatycznej sytuacji. Stają się ofiarami nadużyć, ponieważ myślą że nie mają żadnych praw, skoro pracują nielegalnie. Niektórzy są nawet zastraszani przez pracodawców lub osoby organizujące wyjazd do pracy.
Chcąc jak najskuteczniej trafić do grupy polskich emigrantów, Citizens Advice zatrudnia coraz więcej osób znających język polski, namawia także Polaków (np. studentów, osoby poszukujące pracy) do angażowania się w pracę biur porad obywatelskich. Ten model działania sprawdził się doskonale w przypadku innych mniejszości narodowych, mieszkających w Wielkiej Brytanii.
Dr Maciej Duszczyk z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego, p.o. zastępcy dyrektora Departamentu Analiz i Strategii Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej przedstawił swoje przemyślenia na temat ewentualnego wpływu masowej migracji zarobkowej Polaków na sytuację w Polsce. Jego zdaniem bardzo istotną sprawą jest określenie skali polskiej migracji po 1 maja 2004, ponieważ wokół tej kwestii powstało wiele nieporozumień. Wszyscy mówiący o migracji są skazani na dane szacunkowe, można tylko próbować w przybliżeniu określić liczbę Polaków przewijających się przez rynki pracy krajów Unii Europejskiej.
Według szacunków Duszczyka (stosującego 3 niezależne metody obliczeń), od momentu wstąpienia do UE rocznie około 800-900 tysięcy Polaków podejmuje pracę w krajach Unii, z czego tylko 30 % podejmuje pracę na stałe, a nie sezonowo. Tym samym prelegent zakwestionował dane z raportu ECAS (szacującego, że od maja 2004 wyemigrowało 1,2 mln Polaków), twierdząc że w tych obliczeniach wielokrotnie mogły zostać wzięte pod uwagę te same osoby, migrujące tylko sezonowo. (W czasie dyskusji Julianna Traser wyjaśniła, że różnice w szacunkach wynikają z różnic metodologicznych. ECAS bazuje na oficjalnych, państwowych danych nie obejmujących pracowników sezonowych i nielegalnych.)
Zdaniem Duszczyka, w Unii Europejskiej trudno mówić o drenażu mózgów, raczej o wolności przepływu pracowników, którzy sami decydują, gdzie chcą pracować. Dla kraju wysyłającego ważniejsze staje się tworzenie sieci powiązań z wysoko wykwalifikowanymi pracownikami, a nie zatrzymywanie ich za wszelką cenę w kraju.
W Polsce o drenażu mózgów mówi się najczęściej w kontekście obaw, że niedługo z kraju wyjedzie większość lekarzy. Zjawisko migracji lekarzy rzeczywiście istnieje, ale szczegółowe badania nad jego skalą dopiero trwają (prowadzą je wspólnie UKIE i Ministerstwo Zdrowia). Wiadomo jednak, że kilkuset polskich lekarzy pracuje zagranicą, nie rezygnując z pracy w Polsce. Być może ten model będzie najczęściej spotykany w najbliższych latach.
Według Duszczyka, trudno także mówić, że migracja wpływa na zmniejszenie bezrobocia w Polsce. Maleje ono głównie na skutek tworzenia nowych miejsc pracy ( w tym roku powstało ich np. 475 000), a nie z powodu migracji bezrobotnych (np. spośród Polaków podejmujących pracę sezonową w Niemczech tylko 15% to bezrobotni). Tak naprawdę największym wyzwaniem, jakie czeka Polskę w najbliższym czasie jest decyzja czy nasz kraj chce zostać krajem przyjmującym imigrantów – musimy podjąć decyzję, czy otworzymy polski rynek pracy dla obywateli Bułgarii i Rumunii po przystąpieniu tych krajów do Unii Europejskiej.
Dr Maciej Bukowski, prezes Instytutu Badań Strukturalnych, pracownik naukowy Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, mówił o skutkach demograficznych i gospodarczych migracji Polaków w Unii Europejskiej. Zdaniem Bukowskiego, kiedy mówimy o migracji, musimy wziąć pod uwagę dwa punkty widzenia: obawy i nadzieje kraju przyjmującego migrantów oraz obawy i nadzieje kraju wysyłającego.
Co mówi ekonomia na temat rachunku zysków i strat kraju przyjmującego? Zarówno jego obawy, jak i nadzieje są do pewnego stopnia uzasadnione, choć rzeczywisty wpływ imigracji na gospodarkę i rynek pracy nie jest na ogół duży. Migracja wpływa na ograniczenie wzrostu płac pracowników miejscowych w stosunkowo małym stopniu (wzrost liczby pracowników o 10% powoduje 1-3% spadek płac pracowników miejscowych), jednak w sektorach zdominowanych przez migrantów obniżka płac może być trwała. Większość pierwszego pokolenia imigrantów pracuje i nie jest ciężarem dla systemów zabezpieczenia społecznego i finansów publicznych kraju przyjmującego, co więcej - na skutek migracji wzrasta nieznacznie PKB (wzrost liczby pracowników o 10% powoduje wzrost produktu o 0,1-0,5%). Imigracja jest natomiast jedynie przejściowym rozwiązaniem problemu starzenia się ludności, imigranci przejmują bowiem bardzo często model rodziny kraju przyjmującego.
Bukowski podkreślił, że ekonomia silniej potwierdza obawy a mniej wspiera nadzieje, jakie z procesem emigracji wiążą kraje wysyłające, choć i w tym wypadku wpływ imigracji na gospodarkę jest stosunkowo ograniczony. W Polsce obawa pojawienia się deficytu wysoko wykwalifikowanych pracowników (np. lekarzy) może być równoważona nadzieją, że stanie się on zachętą do zdobywania wysokich kwalifikacji dla osób pozostających w kraju. Z kolei transfery finansowe do krajów macierzystych mają znaczny pozytywny wpływ na poziom życia i spadek ubóstwa rodzin emigrantów, jednak prowadzą często do wzmocnienia wśród nich postaw bierności zawodowej i społecznej. Nadzieje można jednak wiązać z tym, że byli emigranci znacznie częściej niż ich rodziny w kraju są skłonni do produktywnego spożytkowywania dochodów z pracy za granicą (np. do zakładania własnych firm w Polsce).
Minimalizowanie strat kraju wysyłającego wynikających z migracji z pewnością jest możliwe. Należy unikać opodatkowania transferów pieniężnych od migrantów (w Polsce nie są one opodatkowane), otwierając rynek pracy dla imigrantów dbać o to, by ściągać jak najlepiej wykwalifikowanych pracowników (np. z Rumunii i Bułgarii), prowadzić dobrą politykę gospodarczą , przeciwdziałającą emigracji i zachęcającą do migracji powrotnej.
Zdaniem Adama Ambrozika, p.o. Dyrektora Departamentu Ekspertyz Ekonomiczno – Społecznych Konfederacji Pracodawców Polskich skutki migracji Polaków dla społeczeństwa, budżetu państwa i przedsiębiorców nie są drastyczne, ale z pewnością nie należy ich lekceważyć.
Według danych firmy Ernst&Young w 2006 roku pracujący w Wielkiej Brytanii wytworzyli 0,2 % PKB tego kraju oraz zasilili jego budżet oraz 300 mln funtów w formie podatku dochodowego. Jeżeli wyemigrowało około 1 miliona Polaków, to można szacować że polski budżet stracił około 1,9 mld złotych, które wpłynęłyby do skarbu państwa, gdyby emigranci pracowali w kraju i zarabiali średnią krajową pensję.
Ambrozik wyraził przekonanie, że koszty migracji Polaków w ramach UE ponoszą głównie budżet państwa i przedsiębiorcy. Około 14% polskich firm ma problemy ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników (szczególnie w budownictwie, przemyśle drzewnym i meblarskim). W związku z tym muszą zatrudniać osoby, które dopiero będą na własny koszt uczyć zawodu - z informacji KPP wynika, że ponoszone przez przedsiębiorców koszty w skali kraju są naprawdę duże.
Polityka państwa powinna prowadzić do tego, by sytuacja gospodarcza, społeczna i polityczna w Polsce zachęcała migrantów do powrotu. Fala migracji powrotnej na przełomie lat 80-tych i 90-tych była siłą napędową polskiej gospodarki. Odpowiednią polityką państwa możemy powtórzyć ten sukces. W sprzyjających warunkach migranci mogą doświadczenie i pieniądze zdobyte zagranicą zainwestować w tworzenie nowych firm i miejsc pracy Polsce (w konkursie Mikroprzedsiębiorca Roku większość wniosków dotyczyła właśnie tego typu przedsięwzięć).
Ostatnia część seminarium została poświęcona na dyskusję panelową na temat „Migracja zarobkowa Polaków: drenaż mózgów czy szansa na lepszą integrację z Europą?“, moderowaną przez dra Macieja Duszczyka (IPS UW, UKIE).
Deirdre Casey (NACIS, Irlandia) pytana o stosunek Irlandczyków do nasilonego napływu pracowników z Polski stwierdziła, że negatywne reakcje są marginalne. Irlandczycy nie obawiają się, że imigranci jako tańsza siła robocza będą dla nich konkurencją. Co więcej, w przypadku łamania praw pracowniczych imigrantów, kiedy nieuczciwi pracodawcy chcieli im płacić niej niż wynosi wynagrodzenie minimalne, irlandzkie związki zawodowe stanęły w obronie poszkodowanych.
Pierwszą zmianą, którą Casey zauważyła od momentu otwarcia rynku pracy dla obywateli nowych państw członkowskich, był wzrost liczby Polaków zgłaszających się z różnymi problemami do biur porad obywatelskich (Citizen Information Centres), co spowodowało zatrudnienie tłumaczy i wolonatriuszy znających język polski.
Po drugie zmieniły się warunki pracy i zatrudnienia Polaków: wcześniej Polacy pracowali w dużo gorszych warunkach i mieli mniejszy wpływ na swoją sytuację jako pracowników, często pracowali nielegalnie. Teraz Polacy są lepiej traktowani, mają dużo większe możliwości zmiany miejsca zatrudnienia. Jednak nadal zauważalnym problemem jest to, że często pracują poniżej swoich kwalifikacji zawodowych, na niższych stanowiskach niż Irlandczycy. Nastawienie społeczne wobec Polaków w Irlandii jest bardzo dobre, są oceniani jako rzetelni i profesjonalni pracownicy, przyczyniający się do wzrostu gospodarczego Irlandii.
Magdalena Sweklej, Naczelnik Wydziału Swobodnego Przepływu Pracowników MPiPS, stwierdziła, że szybkie otwarcie rynków pracy dla nowych członków UE było jak najbardziej uzasadnione i korzystne zarówno dla krajów przyjmujących nowych pracowników (spowodowało wzrost gospodarczy) jak i Polski (podniesienie standardów pracy, budowanie pozytywnego wizerunku Polski w UE, rozwój kwalifikacji polskich pracowników). Kluczowe jest zapewnienie polskim pracownikom równego traktowania z innymi obywatelami Unii Europejskiej.
Zdaniem Jana Maciejewskiego, z-cy dyrektora Wydziału Polityki Społecznej Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, problemem społecznym nie są osoby wyjeżdżające, ale ok. 8 mln osób w Polsce, które nie pracują. W odniesieniu do osób wyjeżdżających istnieją dwa kluczowe problemy: przestrzeganie praw migrantów oraz brak odpowiedniej ochrony osób pracujących za granicą ze strony państwa.
Henryk Michałowicz z Konfederacji Pracodawców Polskich podkreślił, że problemem polskiego rynku pracy jest słabość kształcenia zawodowego: zbyt wielu pracowników ma wykształcenie ogólne, a nie specjalistyczne, a wybierający zawód młodzi ludzie nie znają trendów na rynku pracy. Dlatego powszechnymi zjawiskami są zatrudnianie pracowników niezgodnie z ich kwalifikacjami oraz nierówny dostęp do rynku pracy.
Zdaniem Henryka Michałowicza, Polsce brakuje polityki nastawionej na zatrzymanie młodych pracowników w kraju poprzez wspieranie rozwoju atrakcyjnych miejsc pracy.
Dan Vale z Citizens Advice (Wielka Brytania) wyraził przekonanie, że Wielka Brytania bardzo skorzystała z tego, że pojawili się masowo polscy pracownicy - dzięki nim podnosi się standard wykonywanej pracy (polscy pracownicy są bardziej cenieni niż brytyjscy).
Biura porad obywatelskich (Citizens Advice Bureaux) nie zaobserwowały znacznego wzrostu liczby klientów z Polski. Według oficjalnych danych liczba Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii także nie jest dużo większa niż przed 1 maja 2004 r.– ale może to wynikać z faktu, że nadal wielu z nich pracuje nielegalnie.
Dominującym problemem wielu Polaków są problemy językowe. Dan Vale zwrócił uwagę na zmianę postawy wielu Polaków: kiedyś przyjeżdżali, żeby szybko zarobić i wrócić do Polski. Teraz coraz więcej osób chce zamieszkać w Wielkiej Brytanii, ale często mają poważne problemy adaptacyjne.
W dalszej części panelu uczestnicy zastanawiali się, w jaki sposób organizacje pozarządowe mogą efektywnie uzupełniać ofertę instytucji rządowych i związków zawodowych.
Deirdre Casey stwierdziła, że coraz więcej klientów jest odsyłanych do Biur przez związki zawodowe oraz instytucje w sprawach, które leżą w kompetencjach właśnie tych instytucji (np. wypełnianie formularzy). Być może dzieje się tak dlatego, że organizacje pozarządowe budzą zaufanie, są niezależne i udzielają poufnych porad. Z tego powodu szereg ngo’sów nawiązało współpracę z zakładami pracy, w których zatrudniani są obcokrajowcy. Wielu obcokrajowców nie czuje się obywatelami Irlandii – być może dlatego nie przychodzą do biur porad obywatelskich.
Zdaniem Magdaleny Sweklej podstawową rolą organizacji pozarządowych powinno być wskazywanie wiarygodnych i rzetelnych źródeł informacji, ponieważ problemem nie jest brak informacji, ale raczej niewiedza gdzie ich szukać. Ponadto organizacje pozarządowe powinny uczulać na to, że trzeba wyjeżdżać przygotowanym. Dla migrantów dwie najważniejsze chwile to pierwsze dni po przyjeździe do obcego kraju oraz moment powrotu do Polski. W obu przypadkach bardzo mogą im pomóc zarówno polskie, jak irlandzkie organizacje pozarządowe.
Przedstawicielka resortu pracy zachęca polskie organizacje informacyjnego wspierania rządu, aby obywatele, którzy wrócili lub planują powrót do Polski mogli łatwo uzyskać informacje na temat np. podatków, ubezpieczeń, ponownej adaptacji w kraju.
Jan Maciejewski wyraził przekonanie, że organizacje pozarządowe w Polsce są jeszcze za mało rozbudowane i nie mają wystarczającej stabilizacji finansowej - nie sprzyja to długofalowemu wspieraniu osób migrujących. Jego zdaniem najważniejsze jest wspieranie osób już przebywających zagranicą , które planują powrót do kraju. Obywatele nie mają bowiem zaufania o administracji rządowej, ale nie wiadomo, czy mają je do organizacji pozarządowych. Rozwiązaniem problemu może być działalność Kościoła i organizacji działających pod jego patronatem.
Henryk Michałowicz stwierdził, że instytucje kraju przyjmującego o tyle dbają o prawa obcokrajowców, o ile dbają o nie przedstawicielstwa ich krajów np. konsulaty. Ludzie powinni dokładnie wiedzieć co wiąże się z ich wyjazdem. Podstawową rolą organizacji pozarządowych jest informowanie, szczególnie w zakresie ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy.
Dan Vale wymienił kluczowe zadania organizacji pozarządowych w działaniach na rzecz migrantów. Po pierwsze – lepsza współpraca z rządami krajów ojczystego i celu migracji w zakresie przekazywania informacji i porad na temat praw przysługujących migrantom oraz instytucji i organizacji, w których mogą uzyskać pomoc. Po drugie - współpraca z innymi podmiotami, m.in. z innymi organizacjami pozarządowymi, związkami zawodowymi oraz „starą“ i „nową“ Polonią w Wielkiej Brytanii. Po trzecie: intensyfikacja praktycznych działań na rzecz klientów Biur.
Podsumowując dyskusję, dr Maciej Duszczyk podkreślił jeszcze raz, że migracja w ramach Unii Europejskiej jest normalnym, naturalnym procesem. Jego zdaniem można próbować zarządzać przepływem ludzi, ale na pewno nie odgórnie sterować migracjami, przyspieszać bądź powstrzymywać ten proces.
Niektóre z prezentacji, przedstawionych w czasie seminarium, zamieszczamy poniżej.